wtorek, 15 sierpnia 2017

Nieproszona śmierć

Wczoraj w dziewiątą rocznicę śmierci zapaliłam świeczkę człowiekowi, którego  nie znałam osobiście. Pojechałam na cmentarz, bo mimo, że go nie znałam, bardzo dużo o nim słyszałam. Żyje we wspomnieniach osób które go kochają.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Shangri-La

Na blogu Olgi przeczytałam "Najlepszy sposób osiągnięcia szczęścia to rozsiewanie go wokół siebie". Osiadając na wsi mogliśmy zamknąć się w czterech  ścianach, jednak wybraliśmy inną drogę.  Nasz dom jest otwarty dla ludzi pogodnych i życzliwych.


niedziela, 13 sierpnia 2017

Weranda Country

Tytuł jest oczywiście bardzo przewrotny, bo fotografa  gazety wcale u nas nie było. Marek Biernat przysłał parę zdjęć z naszego domu, na które tak naprawdę nie było za wiele czasu i  pomyślałam sobie, że są równie dobre jak tamtejszej gazety :-)

Zapraszam do oglądania

sobota, 12 sierpnia 2017

Małgosia i Marek

Po sześciu latach od tamtego krótkiego spotkania na wernisażu, dochodzę do wniosku, że Marek dalej ma ten sam uśmiech i błyszczące oczy kiedy mówi o fotografii. Dzieli nas bardzo dużo, ja pstrykam zdjęcia, on robi je świadomie. On ma kilka obiektywów z górnej półki, ja średniej klasy aparat, którego tak naprawdę nie znam.


piątek, 11 sierpnia 2017

Goście Domu pod Bocianem

Na chwilę cofnijmy się w czasie. Jest początek maja 2011 roku, biblioteka w Oliwie, wernisaż fotografii Marka Biernata. Mimo że się nie znaliśmy, jedną rzecz mieliśmy  wspólną. Ja zaczęłam interesować się fotografią i to był moja  pierwsza wystawa w której uczestniczyłam, Marek Biernat po raz pierwszy publicznie pokazał  swoje zdjęcia. Wystawa, którą jak później się okazało zorganizowała żona, miała tytuł "Męska rzecz być daleko".


niedziela, 6 sierpnia 2017

Wesoły autobus

Organizacją wyprawy do pana Marka zajmował się Wojtek. W pierwszej wersji mieliśmy jechać na dwa lub nawet trzy samochody. W ostatniej chwili u Patryków zmieniły się plany i najmniej zainteresowany zakupami Patryk postanowił też jechać, zabierając wszystkich siedmioosobowym sprinterem. No cóż pierwszy raz jechałam sprinterem.


piątek, 4 sierpnia 2017

Narada

Wychodzę na podwórko w koszuli nocnej z kubkiem czarnej kawy a tu taki widok. Osiem bocianów, 6 na dachu obory i 2 w gnieździe. One tak mają, że przed wylotem spotykają się na pogawędkę. Widocznie opracowują trasę :-).