środa, 11 października 2017

Po prostu wolniej płynie czas

Miało być dzisiaj o świecie blogowym, a właściwie o ludziach, który go tworzą.  Jednak ten wpis musi poczekać.
Obudziłam się tuż przed piątą, odśpiewałam życzenia Wojtkowi, który dzisiaj kończy 50 lat i ponownie zapadłam  w błogi sen.


środa, 4 października 2017

Niebieskie ptaki

Staram się nie pisać o rzeczywistości która mnie otacza, staram się tworzyć własną, w moim przekonaniu lepszą. Jednak mimo moich starań dociera do mnie powodując zadumanie. Drąży do tego stopnia, że zanim nie przeleję tego na papier nie ustąpi.


poniedziałek, 25 września 2017

Słów kilka

Co czuje człowiek  który oswaja, cieszy się z każdego postępu, ratuje a potem wydaje wyrok?
Nie wiem jak to jest kiedy  umierają koty rezydenci, wiem jak to jest kiedy umiera kot, który wymagał od Ciebie wiele cierpliwości i zabiegów. Dla mnie to nie był zwykły kot, dla mnie to był Kot Bob.
Wybaczcie, nie potrafię o tym pisać i  nie chcę na ten temat rozmawiać.
Zamykając temat.
Podjęliśmy  z Wojtkiem decyzję nie robienia testów. Rezydenci,  nie mają żadnych objawów , zresztą ta wiedza do niczego nie jest mi potrzebna. Pani Justyna, weterynarz z Krakowa napisała mi jaki jest szacunkowy koszt takich badań. Pieniądze które moglibyśmy wydać na ich ewentualne zrobienie, wolę przeznaczyć dla  kolejnego potrzebującego.

Nigdy więcej, powiedzieliśmy. To nie prawda. Jeśli stanie na mej drodze taka "bida", nie odmówię. Wojtek jest innego zdania, ale pracuję nad tym, żeby je zmienił.

Przepraszam, że nie odpisałam na maile,  ale nie chcę tego rozdrapywać.

Dziękuje wszystkim za  dobre komentarze, a tym o innych poglądach za "ugryzienie się w język". Dziękuję Skarpecie, Małgosi Szablowskiej z bloga Za moimi drzwiami, pani weterynarz z Krakowa, Ewie Pelikant Grodzkiej - za bronienie naszej decyzji pod profilem Wojtka na FB. Dziękuję też Agnieszce Macierzankowej za wczorajszy piękny spacer po lesie.







sobota, 23 września 2017

FIV

Graszka poprosiła mnie abym napisał parę słów na bloga, bo nie jest w stanie. Ja nie ukrywam też czuje się – przepraszam za słowo, ale inne nie oddaje w pełni tego co czuje – kurewsko.

piątek, 22 września 2017

Kot Bob

Kiedy przyszła do nas Mimi, już wtedy zastanawialiśmy się co z nią zrobić. W domu  były Frania, Kiler i Hana. To była prawdziwa  walka serca z rozumem. Nie ma co się oszukiwać odpowiedzialny  właściciel zdaję sobie sprawę, że utrzymanie zwierząt kosztuje i pracę i pieniądze. Po uratowaniu Mimi, Wojtek zapowiedział, że to jest ostatni kot w domu.

czwartek, 21 września 2017

środa, 20 września 2017

Spotkanie z Hanna Cygler

Kilka dni temu odwiedziła nas Ewa z  dzielnicy w której się urodziłam i wychowałam. Nie byłyśmy koleżankami z podwórka, ani też ze szkoły. Poznałyśmy się znacznie później, dzięki mojemu poprzedniemu blogowi.